Wpis urodzinowy!

Hej!

18 stycznia pracownia skończyła rok. Dużo się w tym czasie wydarzyło. Poszukiwałyśmy swojej drogi, uczyłyśmy się, jak ogarniać wszelkie formalności, popełniałyśmy mnóstwo błędów, które potem naprawiałyśmy, aby być jeszcze lepszymi.

A jak to się w ogóle zaczęło?
Monikę poznałam, kiedy jeszcze prowadziłyśmy dwie oddzielne pracownie – ona w Aleksandrowie stacjonarną Unicorno, ja w Zgierzu internetową Sindarin. Monika szukając produktów do swojego sklepu trafiła do mnie. Potem dłuuugo nie miałyśmy ze sobą kontaktu, aż zaczął zbliżać się jarmark bożonarodzeniowy. A że nie chciałam znów wszystkiego robić sama (bo to wiecie, jednak ciężko jest), zaproponowałam, abyśmy wystawiły się razem. I przez te wspólnie spędzone dwa tygodnie doszłyśmy do tego, aby połączyć siły. Już w styczniu założyłyśmy spółkę i zaczęłam……………….. błądzić we mgle. Nowe przepisy do ogarnięcia, nowe rzeczy, których się ode mnie wymagało. No, przyznaję się, nie przygotowałam się do takiej zmiany. Niby coś tam czytałam, ale bez zagłębiania się. Ale na szczęście w dobie internetu można znaleźć mnóstwo informacji, tylko trzeba przysiąść i poszukać. Dzięki temu, że Marczewska nie ma w zwyczaju się poddawać pomalutku, powolutku ogarniałam coraz więcej i dziś jestem dużo mądrzejsza (choć nadal nie wiem wszystkiego i pewnie przyjdzie taki moment, że znów mnie coś zaskoczy. Ale wtedy znów siądę i zgłębię temat).

Następne miesiące były planowaniem, rozpisywaniem celów, szukaniem swojej ścieżki, konsultacjami, poznawaniem nowych ludzi, zmianami tego, co ustaliłyśmy, kombinowaniem, nauką, nauką, nauką. A w tym wszystkim oczywiście realizowaniem się na bieżąco. Cały czas na pierwszym miejscu stało nasze rękodzieło. To było 7 dni w tygodniu wypełnione pracą od rana do wieczora. Ale z przyjemnością, bo wiedziałam (i wiem nadal) po co to robię.

Może teraz zapytasz, dlaczego nie martwiłam się tym wcześniej, skoro miałam już jakiś czas pracownię. A to dlatego, że wcześniej była ona tylko dodatkiem do mojej pracy na etacie w szkole. Ale z etatu półtora roku temu zrezygnowałam. Nie byłam już w stanie znieść tego biegu, tego, że ktoś nade mną stoi, tego, że tak naprawdę jestem niewolnikiem systemu. Nerwy mnie zżerały, stres związany z gonitwą. Musiałam powiedzieć DOŚĆ. I dziś uważam, że to była bardzo dobra decyzja.

Ale wróćmy do pracowni. Przez te wszystkie działania zmieniło się moje myślenie. Zaczęłam siebie traktować nie jak wyrobnika, ale jako przedsiębiorcę. W końcu prezesem spółki jestem ;). Zaowocowało to nowym kierunkiem w nawiązywaniu kontaktów. Pojawiła się Izba Przedsiębiorców, Śniadania Biznesowe, nowe znajomości wśród ludzi od których mogłam zacząć uczyć się nowych rzeczy. Nowego podejścia do swojej pracy. Otworzyły się nowe perspektywy. Dzięki temu wszystkiemu zaczęłam inaczej też patrzeć na swoje wyroby. Pojawiły się zupełnie nowe pomysły (i jest ich tyle, że na cały najbliższy rok ich wystarczy), nauka nowych technik a w konsekwencji dopieszczanie mojej najwspanialszej Klienteli. Zaczęłam rozwijać nowe kanały komunikacji (youtube, grupy facebookowe, instagram, blog), przez co mogę więcej pokazywać, edukować, dzielić się życiem pracowni. Ale to akurat od jakiegoś miesiąca, więc muszę się jeszcze sporo nauczyć.
No i taka postawa przyniosła niespodziewany efekt, w który do tej pory trudno mi uwierzyć a który dał mi dodatkowego kopa, żeby robić jeszcze więcej. Otóż otrzymałyśmy nagrodę specjalną w konkursie Przedsiębiorca Roku za propagowanie rzemiosła artystycznego! Jakie to jest niesamowite uczucie!!!

Zatem kończąc te roczne przemyślenia krótko podsumuję – jeśli bardzo czegoś chcesz zapisz to sobie jako swój długoterminowy cel. To może być Twoja firma, chęć schudnięcia, wyższe zarobki, nowy, piękny dom. A potem kombinuj, jak do tego celu dojść. Nie przejmuj się porażkami, tylko wyciągaj z nich wnioski i je poprawiaj. Cały czas myśl w przód i niech ten Twój cel będzie zawsze przed Twoimi oczami. Nie możesz o nim zapominać w codziennym życiu, w codziennym planowaniu swoich chwil. Pamiętaj – to nie jest sprint tylko maraton i trzeba się uzbroić w cierpliwość. W każdym dniu zrobisz mały krok a po roku masz już inny świat. A po 10 latach???

My wkraczamy w drugi rok realizacji naszych celów. I wiesz co? Znowu będziemy się uczyć, rozwijać, nawiązywać nowe kontakty, robić kupę błędów i potem je poprawiać. Ale już o level wyżej, już z dużo większą wiedzą i mądrością niż przed rokiem i aż sama jestem ciekawa do czego nas do doprowadzi….

Anna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii o mojej pracy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *